Istniejący od lat w naszym kraju system wyraźnie się przeżył i wymaga zmian.
Rejestracja zawodnika szachowego polega na wielokrotnym podawaniu danych osobowych, wpisywaniu ich do
licznych kwestionariuszy, legitymacji itp. Pozbawione wsparcia budżetowego związki wojewódzkie wyraźnie nie radzą
sobie z tą buchalterią.
Warto uprościć tę procedurę, tak by gra w szachy nie była dla dzieci i młodzieży oraz rodziców zbyt trudna.
Dla potrzeb związków wojewódzkich wystarczy, by zawodnicy do II kategorii włącznie otrzymywali od sędziego jednorazowe zaświadczenie o zdobytej kategorii, zaś sędzia przekazywał je do wojewódzkiej komisji ewidencji
i klasyfikacji. Komisja powinna umieszczać dane dotyczące kategorii zawodnika i jego przynależności klubowej na
liście publikowanej na własnej stronie internetowej.
Polski Związek Szachowy powinien podjąć uchwałę zawierającą takie zalecenie dla wszystkich związków,
ujednolicając w ten sposób sytuację w całym kraju. Ustawa o podpisie elektronicznym dodatkowo ułatwia kontrolowanie
korespondencji w sprawach ewidencji i klasyfikacji.
Osobnym problemem jest odpłatność zawodników za tę usługę oraz dostęp działaczy do łączy interenetowych. Sprawa dostępu nie powinna być problemem, gdyż wszystkie organa samorządowe w Polsce mają obowiązek posiadania
łączy internetowych i własnych stron. W sytuacjach wyjątkowych można skorzystać z kawiarenki internetowej i darmowych
stron ktoregoś z dużych serwisów. W razie potrzeby redakcja Vistuli służy radą i pomocą.
Takie działania mogłyby stać się zaczątkiem reformy systemu rejestracji zawodników.
Dziś zawodnik chcący uprawiać sport szachowy w klubie musi po zdobyciu kategorii szachowej podjąć szereg czynności mających doprowadzić do udanej rejestracji. Po pierwsze wypełnić kwestionariusz (w przypadku nieletnich
konieczne jest pośrednictwo opiekunów), będący aktem woli przystąpienia do danego klubu. Po drugie dostarczyć
zdjęcie legitymacyjne, uiścić opłatę licencyjną (raz do roku). Po trzecie przedstawiciel klubu musi tenże
kwestionariusz wypełnić trzykrotnie, opieczętować i razem z wypełnioną i ostemplowaną legitymacją dostarczyć do
związku wojewódzkiego. Tam pozbawiony jakiegokolwiek honorarium działacz musi te dokumenty ostemplować, opatrzeć
podpisem, pobrać opłaty i przymocować znaczek licencyjny. Uff, brzmi jak procedura przyjmowania do administracji
rządowej jakiegoś mocarstwa. Gdy uprzytomnimy sobie, że wymaga to kontaktowania się średnio czterech osób, często
mieszkających daleko od siebie i nieczęsto się widujących, dochodzimy do wniosku że całą procedura nieprzystaje
do rangi problemu. Często młody człowiek po wakacjach nie wznawia treningu sportowego i cały pogrzeb na nic.
Przepisy mające pewne uzasadnienie w czasach, gdy mnóstwo działaczy na państwowych posadach zbijało bąki i musiało jakoś uzasadniać swoją obecność w biurze, dziś rażą swojim anachronizmem. Dziś nikt nie ma czasu na
prowadzenie nikomu niepotrzebnych wykazów, system musi być prosty i całkowicie skomputeryzowany. Nadchodzące
lata niosą wyraźną wyższość podpisu elektronicznego nad podpisem ręcznym, czemu szachiści nie mieliby jako jedni
z pierwszych skorzystać z tego ułatwienia.
Polski Związek Szachowy jest zainteresowany tylko posiadaniem aktualnego spisu kwalifikowanych zawodników do celów oceny rankingowej i pobieraniem podatku pod nazwą licencja zawodnicza. Niezbyt pokrywa się to z oczekiwaniami klubów i związków wojewódzkich.