Podczas ostatnich Mistrzostw Świata Juniorów w Oropesa (Grecja) w grupie chłopców do 12 lat o złoty medal walczyli Holender Daniel Stellwagen i Chińczyk Wang Yue. Przed ostatnią rundą obaj mieli jednakową ilość punktów i w razie zachowania status quo mistrzem świata, z powodu lepszego wartościowania punktów, zostawał Holender.
Po 3 godzinach gry Stellwagen podpisał remis w swojej partii. Tymczasem w partii jego rywala, którego los skojarzył z innym zawodnikiem chińskim, powstała poniższa pozycja:
Huang Tong - Wang Yue
Oropesa 1999

Publicysta szachowy Tim Krabbe na swojej stronie internetowej "Chess Curiosities" pisał z gorzką ironią: "Holenderski protest został oddalony z braku dowodów. Braku dowodów czego? Czyż poddanie partii w 39. ruchu nie jest dowodem, że partia została poddana?"
Znawcy Orientu mogą starać się nas przekonać, że w tradycji niektórych ludów zakorzeniony jest dogmat o wyższości osiągnięć zespołowych nad indywidualnymi. Zgodnie z tą teorią zawodnicy chińscy nie walczyli o medal osobno dla siebie, lecz dla swojego narodu. Cel swój osiągnęli - Chiny mają kolejnego Mistrza Świata. Póki co, obowiązują w szachach stare przepisy. Postępując zgodnie z nimi, arbitrzy Mistrzostw Świata Juniorów powinni byli orzec w partii zawodników chińskich obustronny walkower. Brak reakcji, chowanie głowy w piasek zaowocuje z pewnością dalszym szerzeniem się chińskiego syndromu. Nie łudźmy się, polskie turnieje szachowe nie są dziś od niego wolne.
(21...Kg8 22.Ne5+ Kf8 23.Hh5).