Felietony
WE WŁASNEJ SPRAWIE

     W sobotnie grudniowe popołudnie, eskortowany przez żonę, odwiedziłem jeden w hipermarketów rozlokowanych w okolicach warszawskich Alei Jerozolimskich. Wiele osób uważa, że zbliżające się Święta wymagają spędzenia w tych ultranowoczesnych świątyniach bożka Mamona zwiększonej ilości godzin. Kogóż to może obchodzić, że czas ten jest bezpowrotnie stracony dla szachowych lektur; ileż nowych systemów debiutowych oraz końcówek o technicznym charakterze udałoby się poznać, miast wałęsać się między setkami witryn sklepowych i tysiącami stoisk uginających się od towaru?!
     Po kilku kwadransach, symulując atak migreny, wywalczyłem sobie prawo do odłączenia się od szefowej ekipy i schroniłem do hypermodernistycznej, pardon, hipermarketowej kawiarenki. Nabyłem wypieki z ciasta francuskiego i kawę. Wtem, rozglądając się za wolnym miejsce, przy jednym ze stolików dostrzegłem Mistrza. Podszedłem do niego i przywitałem się. Mistrz sprawiał wrażenie, jakby nasze spotkanie było dla niego oczywistością.
     - Nareszcie Pan jest - powiedział. - Dzieją się różne ciekawe rzeczy i chciałbym poznać Pana opinię na niektóre kwestie.
     Tu mistrz wyciągnął z kieszeni płaszcza małą podróżną szachownicę magnetyczną, ustawił na niej figury i patrząc na mnie badawczo zapytał:
     - Co Panu mówią te nazwiska: Żeliakow i Furdzik?
     - Furdzik, Furdzik... - usiadłem przy stoliku i zacząłem się zastanawiać. - Istotnie, pamiętam takiego gracza. W czasach, gdy z klubową drużyną jeździłem na mordercze boje pierwszej ligi juniorów, zawodnik o tym nazwisku był podporą jakiegoś klubu śląskiego. Co się z nim dzieje, dawno o nim nie słyszałem?
     - W samej rzeczy, Rafał Furdzik grał 10 lat temu w Górniku Mysłowice - potwierdził Mistrz. - Później wyjechał do USA, znalazł tam posadę, a wolnych chwilach grywa po amatorsku w szachy. Reprezentuje poziom silnego kandydata, ma ranking ponad 2200. No a Żeliakow?
     - To nazwisko nic mi nie mówi - odparłem. - Czy tę dwójkę coś łączy?
     - Od niedawna bardzo wiele - odparł z leciutkim uśmiechem Mistrz. - Przed mistrzostwami świata FIDE w Moskwie odbyły się eliminacje za pośrednictwem internetu. Ośmiu zwycięzców eliminacyjnego turnieju finałowego, w którym rozegrano osiem rund tempem przyspieszonym, miało zagwarantowany udział w mistrzostwach świata. Furdzik zajął miejsce premiowane awansem, ale w Moskwie, jak Pan chyba zauważył, nie zagrał, bowiem został wymieniony na Żeliakowa!
     - Jak to "wymieniony" - zapytałem z niedowierzaniem - czyżby zrezygnował z występu w Moskwie? To po co grał w eliminacjach?
     - Nie zrezygnował, tylko został zdyskwalifikowany przez specjalną komisję FIDE za "niedozwolone wsparcie komputerowe". On i jeszcze trzech graczy, którzy jednak nie znaleźli się w pierwszej ósemce. Komisji przewodził arcymistrz Chalifman. W efekcie tej decyzji Nugzar Żeliakow z Petersburga przesunął się o jedno miejsce do przodu i awansował do mistrzostw świata. W pierwszej rundzie został skojarzony z Aleksandrem Morozewiczem - powiedział Mistrz i dodał - I co Pan o tym sądzi?
     - No cóż - odrzekłem - jeśli pomoc komputera była zabroniona, to decyzja komisji wydaje się słuszna. Chalifman to silny arcymistrz i chyba potrafił w przekonywujący sposób uzasadnić werdykt, pod którym się podpisał.
     - Nie tak wsjo prosto, jak mawiają nasi sąsiedzi - powiedział sentencjonalnie Mistrz. - Nie wiem, jak było naprawdę. Po pierwsze, nie siedziałem w pokoju Furdzika, gdy ten rozgrywał swoje partie, licząc prostodusznie na podróż do Moskwy, więc nie wiem, czy miał na stole jeden komputer czy aż dwa; ten drugi "pomagający" odnajdywać najsilniejsze ruchy w ciągu paru sekund. Po drugie - w czasach mojej młodości, w czasach Makarczyka i Tarnowskiego, nie było komputerów grających w szachy. Dlatego nie nauczyłem się jeszcze precyzyjnie odróżniać partii granych przez ludzi od tych, które zrodziły się w pamięci komputera. Instynkt mi jednak podpowiada, że za werdyktem komisji Chalifmana mogły stać powody poza-merytoryczne.
     - Mistrzu, co właściwie Pan sugeruje? - zapytałem z rosnącym zaciekawieniem.
     - Opowiem po kolei - odparł mój rozmówca, popijając ciastko aromatyczną herbatą. - Po pierwsze werdykt komisji. Werdykt, a właściwie jego brak. Jest sentencja ("komputer pomagał"), ale nie ma uzasadnienia. Nie wiadomo, jakiej metody badawczej użyła komisja Chalifmana. Jakie programy zostały użyte do analizy partii Furdzika? Na jakim sprzęcie? W jakim procencie zauważono ruchy sugerowane przez komputer? Tego wszystkiego nie ma.
     Po drugie i najważniejsze - nie można być sędzią we własnej sprawie. Tymczasem Nugzar Żeliakow, beneficjant chalifmanowskiej decyzji, nie jest szeregowym graczem petersburskim. To biznesmen w średnim wieku, który prowadzi Szkołę Arcymistrzów w grodzie nad Newą. Szkoła jest dochodową instytucją, nie brakuje tam uczniów z całej Rosji, ale i z Europy Zachodniej. Natomiast arcymistrz Chalifman firmuje swoim nazwiskiem tę samą sportową uczelnię. Wydawał więc werdykt, korzystny zarówno pod względem ambicjonalnym jak i finansowym, dla swojego szefa, a może wspólnika! W moich czasach taki postępek był nie do pomyślenia, niezależnie od wszelkich innych okoliczności.
     Byłbym zapomniał - sprawa oparła się o komisję odwoławczą FIDE, która podtrzymała werdykt Chalifmana. Pech jednak chciał, że w komisji tej znalazło się miejsce dla przedstawicieli jednego tylko państwa, proszę zgadnąć jakiego...
     - No tak, ale Rafał Furdzik nie gra z siłą arcymistrza - zareplikowałem. Może więc podejrzenia nie były bezpodstawne? Pamiętam kazus Alwermana - niemiecki gracz drugiej kategorii zajął nagrodzone miejsce w dużym openie, wyprzedził kilkunastu arcymistrzów i uzyskał wynik 2600 Elo...
     - Analogia mało dokładna - odparował Mistrz. - Alwerman ograł, z pomocą komputera oraz wspólnika wyposażonego w nadajnik radiowy, mistrzów i arcymistrzów w turnieju o klasycznym tempie gry. Furdzik grał partie przyspieszone, 25 minut plus 10 sekund premii za ruch, a więc jego dość skromny ranking, wywalczony w turniejach z tempem klasycznym, nie musi wyrażać jego siły gry w innych okolicznościach. Wiadomo, że w amerykańskich tempo-turniejach udało mu się zdobyć kilka arcymistrzowskich skalpów, np. z Kaczeiszwilim, Sawadkasowem i nawet z naszym Olkiem Wojtkiewiczem.
     Pamiętam wiele przypadków, gdy młody i nieznany gracz wygrywał bezapelacyjnie silnie obsadzony turniej. Kiedyś Janusz Cycling, gracz pierwszej kategorii, wygrał turniej poboczny w Pucharze Ministra Komunikacji i zdobył normę mistrzowską. Tego sukcesu nigdy potem, niestety, nie powtórzył. Kandydat na mistrza z rankingiem 2183 Ryszard Skrobek w 1977 roku zdobył tytuł mistrza Polski - za nim znaleźli się m. in. arcymistrz Włodzimierz Schmidt (2484) i Aleksander Sznapik (2370).
     Zresztą - ciągnął Mistrz - szczęściarz Żeliakow jest zawodnikiem o całkowicie nieokreślonych umiejętnościach. Nie ma żadnego rankingu, żadna jego partia nie jest notowana w bazach komputerowych, a jego największym sukcesem było ... uzyskanie wygranej pozycji w symultanie z Kasparowem. Dlaczego miałbym wierzyć, że względnie niski ranking Furdzika jest okolicznością obciążającą, a brak rankingu Żeliakowa z niczym podejrzanym się nie kojarzy?
     W wywiadzie dla strony Kasparovchess - ciągnął Mistrz - Żeliakow powiedział: "Mam wielu przyjaciół w kręgach szachowych Petersburga". Mówił też, że dzięki pracy w Szkole Arcymistrzów "profesjonalna pomoc szachowa zawsze była dostępna".
     Oczywiście biznesmen z Petersburga użył cytowanych sformułowań w niewinnym kontekście, ale można się w tym dopatrywać zupełnie innych znaczeń.
     - Może pokaże mi Pan kilka tych partii; z pewnością stały się już sławne - zaproponowałem. Mistrz przystał na to z ochotą i z wielką szybkością zaczął przesuwać figurki na swojej sfatygowanej szachownicy.

Furdzik,R - Kreiman,B [B40]
WICC FIDE (4), 12. 10. 2001
1.e4 c5 2.Sf3 e6 3.He2 Sc6 4.g3 g6 5.Gg2 Gg7 6.0-0 Sge7 7.c3 d6 8.Wd1 f5 9.e:f5 S:f5 10.d3 0-0 11.Sbd2 d5 12.Sb3 Hd6 13.d4 c:d4 14.Sb:d4 Sf:d4 15.S:d4 S:d4 16.c:d4 Gd7 17.Ge3 Wac8 18.h4 Hb4 19.Wac1 W:c1 20.W:c1 G:d4 21.G:d4 H:d4 22.Wc7 Wf7 23.W:b7 e5 24.He3 H:e3 25.f:e3 Ge6 26.Wb8+ Kg7 27.Wd8

Furdzik-Kreiman

27...e4 (Prowadzi do typowej pozycji, w której biały goniec okazuje się znaczenie silniejszy od czarnego. Pytanie, czy lepsze byłoby 27...d4!?)
28.Wd6 We7 29.Kf2 Gf7 30.Ke1 Wb7 31.b3 Wc7 32.Kd2 Gg8 33.Gh3 Kf8 34.Wd8+ Kg7 35.b4 Gf7 36.Wd7 W:d7 37.G:d7 Kf6 38.Kc3 Ke5 39.a4 (Już stary Steinitz pokazywał, jak realizować przewagę pionka na skrzydle hetmańskim.)
39...h6 40.a5 g5 41.h:g5 h:g5 42.Gc6 Kd6 43.Gb7 Ge8 44.Kd4 Gc6 45.Ga6 Ga4 46.b5 Gb3 47.Gb7 Gc4 48.b6 a:b6 49.a:b6 Ga2 50.Gc8 Kc6 51.b7 Kc7 52.Ge6 K:b7 53.G:d5+ G:d5 54.K:d5 Kc7 55.K:e4 Kd6 (Czarne śmiało mogły zrezygnować z dalszej gry.)
56.Kf5 g4 57.K:g4 Ke5 58.Kg5 Ke4 59.g4 K:e3 60.Kf6 Kf4 61.g5 Ke4 62.g6 Kd3 63.g7 Kc2 64.g8H Kd3 65.He6 Kd4 66.He5+ Kd3 67.Hf4 Ke2 68.Ke5 Kd3 69.He4+ Kd2 70.Hf3 Kc1 71.He2 Kb1 72.Kd4 Ka1 73.Kc3 Kb1 74.Hb2 mat 1-0.

Furdzik,R - Blatny,P [C00]
WICC FIDE (7), 14. 10. 2001
1.e4 e6 2.He2 c5 3.Sf3 Sc6 4.g3 g6 5.Gg2 Gg7 6.0-0 Sge7 7.c3 d6 8.d4 c:d4 9.c:d4 S:d4 10.S:d4 G:d4

Furdzik-Blatny

11.Wd1 (Przedtem grywano tu 11.Gh6, ale bez szczególnych efektów.)
11...Sc6 12.Gh6 Hf6 13.Sc3 g5? 14.Sb5! (Pozycja białych jest wygrana.)
14...e5 15.Sc7+ Kd8 16.S:a8 16...H:h6 17.Wac1 Hf6 18.a3 h5 19.h3 a6 20.b4 Ga7 21.Wd2 Sd4 22.Hc4 Gd7 23.Hc7+ Ke7 24.H:b7 Sf3+ 25.G:f3 H:f3 26.H:a7 W:a8 27.H:a8 G:h3 28.Wc7+ Kf6 29.Hh8+ Kg6 30.W:d6+ 1-0.

Novik,M - Furdzik,R [A45]
WICC FIDE (8), 15. 10. 2001
1.d4 Sf6 2.Gg5 Se4 3.Gh4 c6 4.Sd2 Ha5 5.c3 S:d2 6.H:d2 d5 7.f3 Gf5 8.g4 Gg6 9.Sh3 Sd7 10.Gg3 f6 11.Sf4

Novik-Furdzik

11...Gf7 12.Sd3 Gg6 (W opinii Chalifmana 11. i 12. ruch czarnych musiały narodzić się we wnętrzu komputera, bo "człowiek tak nie gra".)
13.e3 e5 14.h4 Gd6

Novik-Furdzik

- Znam wielu juniorów, których stać na ustawienie podobnej pozycji czarnymi bez niczyjej pomocy - wtrącił Mistrz nie odrywając wzroku od szachownicy.
15.h5 Gf7 16.Gh3 h6 17.a3 Hc7 18.0-0-0 Sb6 19.Hh2 Sc4 20.Whe1 Ha5 21.Sb4 c5 22.Sd3 c:d4 23.e:d4

Novik-Furdzik

23...G:a3! 24.Hc2 (24.b:a3 H:c3+ 25.Kb1 Hb3+ (25...H:d4!?) 26.Ka1 H:a3+ 27.Ha2 Hc3+ 28.Sb2 i co dalej?)
24...Wc8 25.d:e5 (25.g5 Se3 26.G:c8 S:c2 27.K:c2 0-0.)
25...0-0 26.e6 Gxe6! 27.W:e6 S:b2 28.Kd2 d4 29.Ke2 S:d1 30.H:d1 Hd5 31.We4 d:c3 32.Hc2 Wfe8 33.Gg2 b5 34.Sf4 W:e4+ 35.f:e4 Hc4+ 36.Ke3 b4 37.e5 b3 38.Hf5 Gc5+ 39.Kf3 We8 40.Hd7 W:e5 41.g5 He4+ 42.Kg4 W:g5+ 43.Kh4 He3 44.Hd8+ Kh7 45.Hd3+ H:d3 46.S:d3 c2 47.Ge4+ f5 48.Gd5 b2 0-1.

- Dobre, grane na równym poziomie partie, bez żadnych podstawień i bez nadzwyczajnych fajerwerków, nie sądzi Pan? - zapytałem nieśmiało.
     - Zgadzam się całkowicie - powiedział po dłuższym namyśle Mistrz. - Nie widzę tu żelaznych dowodów na winę Rafała Furdzika. Nigdy nie podpisałbym się pod wnioskiem o jego dyskwalifikację. Arcymistrz Chalifman popełnił duży błąd. Z kolei komisja odwoławcza nie chciała narazić na szwank reputacji swojego kolegi, bądź co bądź mistrza świata FIDE... Dziwi natomiast brak reakcji sędziów na fakt, iż niektóre partie turnieju eliminacyjnego zostały powtórzone.
     - Czy regulamin na to zezwalał? - zapytałem.
     - Jasne, że nie - odparł Mistrz patrząc na mnie z politowaniem. - W ostatnich rundach zdarzało się, że w jakiejś partii padał remis, rywale szybko wyliczali sobie, że obaj zostają wyeliminowani, więc grali partię raz jeszcze, a wtedy remisu już być nie mogło i "silniejszy zwyciężał". A sędziowie nie widzieli w tym niczego niewłaściwego...
     - Mistrzu, wydaje mi się - powiedziałem zaszokowany wszystkimi tymi rewelacjami - że internet niezbyt nadaje się do rozgrywek tego typu.
     - Nie wylewajmy dziecka z kąpielą - zaprotestował Mistrz. - Internet jest doskonałym narzędziem pozwalającym włączyć do eliminacji tysiące szeregowych miłośników Caissy, których nie stać na podróż i start w turnieju eliminacyjnym w odległym mieście, a nawet państwie. Dopiero etap finałowy powinien odbywać się pod nadzorem sędziów, ale w ich (zawodników) własnych krajach. Jest to konieczne nie tylko po to, by wykluczyć pomoc komputera, ale również sytuację, że za plecami gracza stoi jego kolega - arcymistrz i w krytycznych momentach udziela mu rad.
     Oczywiście sędziowie muszą być poza wszelkim podejrzeniem, jak żona Cezara. Mam nadzieję, że na świecie kilku takich jeszcze się znajdzie i że silni praktycy - w rodzaju arcymistrza Chalifmana - nie będą musieli parać się nudnymi obowiązkami rozjemczymi, co zajmuje im cenny czas i z pewnością ma szkodliwy wpływ na ich starty turniejowe oraz sportową formę - podsumował Mistrz uśmiechając się znacząco.
     Już otwierałem usta, by zadać następne pytanie, gdy dostrzegłem, że Mistrz wstaje i bezgłośnie kłania się komuś znajdującemu się daleko za moimi plecami. Powiedział:
     - Jest pan w niedoczasie. Pańska małżonka dokonała zakupów i przy kasie oczekuje na pomoc w noszeniu pakunków. Na pana miejscu pospieszyłbym się, gdyż w razie niekorzystnego werdyktu, jak uczy przypadek Rafała Furdzika, nie pomoże panu żadne gremium odwoławcze.

     P.S.
W meczu z Morozewiczem Żeliakow uzyskał wynik 0.5:1,5. Oto zapis drugiej partii meczu.
      
Żeliakow,N - Morozewicz,A [D11]
Moskwa, 28. 11. 2001
1.d4 d5 2.Sf3 Sf6 3.c4 c6 4.e3 a6 5.Sbd2 Gf5 6.Hb3 Hc7 7.Gd3 Gg6 8.0-0 e6 9.We1 Ge7 10.e4 0-0 11.Se5 (Możliwe też 11.e5 G:d3 12.H:d3 d:c4 13.S:c4 Sd5 oraz 11.c5 d:e4 12.S:e4 S:e4 13.G:e4 G:e4 14.W:e4.)
11...d:c4 12.H:c4 (12.Sd:c4!?)
12...c5! 13.S:g6 h:g6 14.a4 Sc6 15.d:c5 Se5 16.Hc3 (Mniej złe jest chyba 16.Hc2.)
16...G:c5

Zeliakow-Morozewicz

17.Sf1?? G:f2+ 0-1;
wariant 18.K:f2 H:c3 19.b:c3 S:d3+ nie wymaga komentarza.

http://szachowavistula.pl/vistula/

e-mail

Valid XHTML 1.0 Transitional