Felietony
TRÓJMECZ, KTÓREGO NIE BYŁO

     Dyrekcja uzdrowiska Zoppot (po polsku zwanego wówczas Sopotami) u schyłku sezonu letniego 1935 postanowiła rozproszyć nudę kuracjuszy i zorganizowała dwukołowy mecz reprezentacji szachowych Niemiec i Szwecji. Drużynę niemiecką prowadził dwukrotny pretendent do tytułu mistrza świata Jefim Bogolubow, a obok niego grali Ludwig Rellstab, Carl Carls z Bremy oraz berliński mistrz Kurt Richter, znakomity redaktor kącików szachowych w prasie codziennej i autor kilku książek; bez przesady można go nazwać "Stanisławem Gawlikowskim niemieckich szachów".
     Szwedzi zjechali do Sopotu opromienieni niedawnym sukcesem w Olimpiadzie Warszawskiej, gdzie w ostatniej chwili odebrali srebrny medal Polakom. Z olimpijskiej piątki tylko Erik Lundin był nieobecny. Erich Gutsche w obszernej rubryce szachowej "Zoppoter Zeitung" (07/09/1935) tak przedstawiał drużynę gości:
     Szachy w Szwecji w ostatnich 10 latach zyskały wielką popularność, czołowi gracze szwedzcy zaliczają się do klasy światowej. Stahlberg, Stoltz, Danielsson i Larsson wystąpią w Sopocie. Stoltz grał już tutaj w 1930 roku, a od tamtego czasu, startując w wielu turniejach międzynarodowych, uzyskał renomę silnego gracza. Stahlberg znany jest z udziału w turniejach w Zurichu i Moskwie; w Warszawie grał na 1. szachownicy, wygrywając 8 partii, 7 remisując i przegrywając zaledwie dwie, w tym niespodziewanie z młodym Keresem i z Bookiem. Danielsson na 4. szachownicy uzyskał rezultat +12 =6 -1, jest młody, ma bowiem dopiero 23 lata i wielką przyszłość przed sobą. 37-letni Larsson był w Warszawie rezerwowym, ma opinię silnego i pomysłowego gracza.
     Partie meczu rozgrywane były w pięknym budynku Domu Zdrojowego (Kurhaus), który nie przetrwał niestety wojny i teraz może być podziwiany tylko na starych fotografiach. W pierwszej rundzie (7. września) nastąpiło "mocne uderzenie" w wykonaniu Szwedów, którzy oddali przeciwnikom tylko pół punktu. W połowie dystansu goście prowadzili 9:6 i nacisk drużyny niemieckiej pozwolił jedynie na zmniejszenie rozmiarów porażki. 
Rellstab - Larsson [C71]
Sopot (2), 1935
1.e4 e5 2.Sf3 Sc6 3.Gb5 a6 4.Ga4 d6 5.d4 Gd7 6.G:c6 G:c6 7.Sc3 e:d4 8.S:d4 Gd7 9.0-0 g6 10.We1 Gg7 11.Sd5 c6 12.Sc3 Se7 13.Gf4 Sc8

Rellstab-Larsson

14.Sf5! g:f5 15.e:f5+ Kf8 16.G:d6+ Kg8 17.Ge5 G:e5 18.W:e5 Hf6 (18...Se7) 19.Hd4 Sd6 20.Wd1 S:f5 21.We8+ Kg7 22.H:f6+ K:f6 23.Se4+ Kg7 24.W:a8 W:a8 25.W:d7 We8 26.f3 Wb8 27.Kf2 b6 28.g4 Sh6 29.Sd6 Kf6 30.Wa7 Ke6 31.Se4 a5 32.Wc7 Kd5 33.Wd7+ Ke5 34.Ke3 f5 35.f4+ Ke6 36.Wd6+ 1-0 ("Danziger Neueste Nachrichten", 12/09/1935).
Bogolubow - Larsson [D30]
Sopot (4), 1935
1.Sf3 Sf6 2.d4 d5 3.c4 c6 4.e3 e6 5.Gd3 Ge7 6.0-0 0-0 7.Sc3 Sbd7 8.b3 We8 9.Gb2 Gf8 10.Hc2 b6 11.e4 d:e4 12.S:e4 Gb7 13.Wad1 Wc8 14.Seg5 g6 15.Se5 S:e5 16.d:e5 Sd7 17.Se4 Hc7 18.Wfe1 c5 19.Sc3 a6 20.Ge4 Wcd8 21.G:b7 H:b7 22.Se4 Hc7 23.W:d7 W:d7 24.Sf6+ Kh8 25.S:e8 Hd8 26.Sd6 1-0 ("Zoppoter Zeitung", 14/09/1935).
Bogolubow - Danielsson [C17]
Sopot (5), 1935
1. e4 e6 2. d4 d5 3. Sc3 Gb4 4. e5 c5 5. a3 c:d4 6. a:b4 d:c3 7. Hg4 g6? (7...c:b2?; 7...Kf8; 7...Se7 8.H:g7 Wg8 9.H:h7 Sbc6 10.f4 Hc7 itd.) 8. Sf3 Hc7 9. Gd3 Sc6 10. 0-0 Sge7? 11. We1 Gd7 12. b:c3 0-0-0 13. b5 Sb8 (13...Sa5 14.Hb4.)

Bogolubow-Danielsson

Zapis zamieszczony w "Zoppoter Zeitung" z 14/09/1935 pokazuje jasno, że gra zakończyła się tak: 14. Hb4 Ge8 15. Gg5 Wd7 16. W:a7 Hb6 17. Wa8 Hd8 18. Sd4 h6 19. Gf6 Wg8 20. b6 1-0.
Tymczasem w wielu bazach komputerowych "pokutuje" inne, wymyślone zakończenie, które było obiektem analiz m. in. mm. Mineva i niemieckiego teoretyka Schwartza: 14.Hh4 Ge8 15.Gg5 Wd7 16.W:a7 Hb6 17.Wa8 Hd8 18.Sd4 h6 19.Gf6 Wg8 20.b6 g5 21.H:h6 H:b6 22.Hh7 Wf8 23.G:e7 W:e7 24.Hg7 1-0.
Richter - Stahlberg [C13]
Sopot (5), 1935
1.e4 e6 2.d4 d5 3.Sc3 Sf6 4.Gg5 Ge7 5.G:f6 (Białe uzyskują piękną atakującą pozycję.) 5...G:f6 6.e5 Ge7 7.Hg4 0-0 8.Gd3 c5 9.d:c5 f5 10.Hh3 Sd7 11.f4 S:c5 12.0-0-0 Gd7 (Kiedyś Schlage w tej pozycji wypróbował 12...b5, co nie jest bez szans.) 13.Sge2 b5 14.Sd4 b4 15.Sce2 ("Zdwojone skoczki" w centrum wspierają atak białych, a jednocześnie utrudniają przeciwnikowi kontrgrę.) 15...a5 (Lepsze 15...Kh8, by po otwarciu kolumny "g" niezwłocznie rozpocząć o nią walkę.) 16.g4 g6 17.g:f5 g:f5 18.Whg1+ Kh8 19.Sf3 Hc7 20.Sg5 G:g5 21.f:g5 Wg8 (21...H:e5 22.g6 Hg7 23.gh7 H:h7 24.He3.) 22.g6 Wg7 23.g:h7 Ge8 24.W:g7 H:g7 25.Wg1 H:h7 26.He3 S:d3+ 27.c:d3 Gh5 (27...Hh4 28.Wg3.) 28.Hg5 Gg4 29.Hf6+ Kg8

Richter-Stahlberg

30.h3 (Białe liczą na rozstrzygnięcie w grze środkowej; w przeciwnym razie zagrałyby 30.He6+.) 30...H:h3 31.H:e6+ Kf8 32.Hd6+ Kg7 33.Hf6+ Kh7 34.Kb1 (34.Sg3? Hh6+; 34.Sf4? He3+. Jeśli 34...H:d3+ 35.Ka1 H:e2, to 36.Wh1 Gh5 37.Hg5 z wygraną.) 34...Hh2 35.Wc1 Wa7 36.Sf4 Hh6 (36...H:f4? 37.Wh1!) 37.Hd8 Gf3 38.S:d5 G:d5 39.H:d5 Kg7 40.Wg1+ Kf8 41.Hg8+ 1-0 (uwagi: Kurt Richter, "Danziger Neueste Nachrichten", 19/09/1935).
Danielsson - Carls [D85]
Sopot (6), 1935
1.d4 Sf6 2.Sf3 g6 3.c4 Gg7 4.Sc3 d5 5.c:d5 S:d5 6.e4 S:c3 7.b:c3 c5 8.Gc4? 0-0 9.h3 Sc6 10.Ge3 c:d4 11.c:d4 Ha5+ 12.Gd2 Ha3 13.0-0 S:d4 14.S:d4 G:d4 15.Wb1 a5 16.Gb4 a:b4 17.H:d4 Hc3 18.Hc5 Ge6 (18...W:a2?! 19.Wbc1 Wc2? 20.G:f7+ K:f7 21.W:c2; 18...b6 19.H:b4 H:b4 20.W:b4 Ga6.) 19.Wfc1 Hd2 20.G:e6 f:e6 21.Wc2 Hd6 22.H:b4 H:b4 23.W:b4 Wa7 24.f3 Wfa8 25.Wc7 Kf7 26.Wb6 Wb8 27.Wd6 Wc8 28.W:c8 e:d6 29.Wc7+ Kf6 30.W:h7 d5 31.e:d5 e:d5 32.Wc7 (32.a4) 32...d4 33.Wc2 Ke5 34.Wd2 Kd5 35.Kf2 Kc4 36.Ke2 Kc3 37.Wd3+ Kc4 38.a3 b5 39.f4 We7+ 40.Kd2 Wa7 41.Wg3 Wa6

Danelsson-Carls

("Danielsson z pewnością nie przypuszczał, że może przegrać taką końcówkę, ale rutynowany mistrz Carls zmobilizował całą swą wolę walki i kunszt szachowy" - relacjonował E. Gutsche w "Zoppoter Zeitung". Okazało się, że nie wszystkie "wieżówki" są remisowe...) 42. h4 b4 43.a:b4 K:b4 44.f5? g:f5 45.h5 Kc4 46.Wh3 Wa2+ 47.Kc1? (Czarne nie widzą 51...Kc2! Należało grać 47.Ke1.) 47...d3 48.h6 Kc3 49.Kb1 Wb2+ 50.Ka1 Wb7 51.h7 Kc2 0-1.
     Bogolubow grał nierówno, przeplatając pogromowe zwycięstwa z porażkami. Męczyły go niedoczasy. Być może na słabszy wynik wpłynęło zmęczenie maratońską partią ze Stahlbergiem, która zakończyła się remisem po 132 posunięciach i kilkunastu godzinach gry, nie mówiąc o analizach pomiędzy dogrywkami.
Bogolubow - Stoltz [E17]
Sopot (7), 1935
1.Sf3 d5 2.c4 e6 3.g3 Sf6 4.Gg2 Ge7 5.0-0 0-0 6.d4 Sbd7 7.Sbd2 b6 8.b3 Gb7 9.Gb2 c5 10.e3 Wc8 11.Se5 Gd6 12.f4 He7 13.g4 Wc7 14.g5 Se8 15.e4 (Zgubny bogolubowski optymizm...) 15...c:d4 16.S:d7 W:d7 17.c:d5 e:d5 18.e5 Gc5 (Czarne nie zamierzają oddać pionka.) 19.Sf3 Ga6 20.S:d4 G:f1 21.K:f1 G:d4 22.H:d4 Sc7 23.Wd1 Se6 24.Hd2 Wc8 25.f5 Sf8 26.Gh3 Hc5 27.a4 Hc2 28.e6 f:e6 29.H:c2 W:c2 30.f:e6 We7 31.Ga3 W:e6 32.G:f8 We3 33.Gd6 W:h3 34.Gg3 Wc:h2 35.G:h2 W:h2 36.W:d5 Wb2 37.Wd7 a5 38.Wd8+ Kf7 39.Wd7+ Kg6 40.Wd6+ K:g5 41.W:b6 h5 42.Wb5+ Kg4 43.W:a5 W:b3 44.Wb5 Wa3 45.Wb4+ Kf3 46.Ke1 g5 47.Wb5 h4 48.W:g5 Wa1+ 49.Kd2 h3 50.Wh5 h2 51.Kc3 h1H 52.W:h1 W:h1 53.a5 Wh4 0-1 ("Zoppoter Zeitung", 21/09/1935).
Stahlberg - Rellstab [D52]
Sopot (8), 1935
1.d4 d5 2.c4 e6 3.Sf3 Sf6 4.Sc3 c6 5.Gg5 Sbd7 6.e3 Ha5 7.c:d5 S:d5 8.Hd2 S7b6 9.Wc1 (9.Gd3; Alechin.) 9...S:c3 10.b:c3 Sd5 11.Gc4 S:c3? (11...Ga3 12.Wb1 (12.Wc2? Sb4) 12...S:c3 13.Wb3 b5 14.Gd3 b4 i czarne utrzymują pionka.) 12.0-0 Gb4 13.a3 H:a3 14.Wa1 Se4 15.He2 S:g5 16.S:g5 1-0.
"Taka" porażka w ostatniej rundzie meczu może załamać najsilniejszego.

     Wynik końcowy brzmiał 17:15 dla Szwecji. Najlepszy bilans mieli: Stahlberg - 6,5 punktu z 8, Stoltz - 5, Richter - 4,5. Bezkompromisowy Bogolubow wygrał 3 partie i tyleż przegrał.
     Czytelnika polskiego zainteresuje z pewnością fakt, iż sopocka impreza zaplanowana była pierwotnie jako trójmecz Niemcy - Polska - Szwecja. Jeszcze w dniu 4. września "Zoppoter Zeitung" donosiła, iż drużyna szwedzka przebywa już w bałtyckim kurorcie, zaś lada moment spodziewany jest przyjazd ekipy polskiej z Tartakowerem (któremu omyłkowo - zamiast P. Frydmana - przypisano zwycięstwo w turnieju sopockim 1930 r.), Najdorfem i Makarczykiem. Jednakże w następnym wydaniu rubryki szachowej "ZZ" znalazła się informacja, że ze strony polskiej
"w ostatniej chwili nadeszła odmowa"
i że impreza rozpoczęła się bez udziału Polaków. Dlaczego tak się stało?
Lektura polskiej prasy nie daje na to jasnej odpowiedzi. Pułkownik Marian Steifer w swoim kąciku szachowym w "Polsce Zbrojnej" w dniu 3. lipca pisał:
Prezydium FIDE pozostawiło w drodze wyjątku Polskiemu Związkowi Szachowemu wolną rękę w sprawie rozegrania trójmeczu z drużynami Niemiec i Szwecji w Sopotach. Wobec tego kapitan związkowy
(czyli sam Steifer - przyp. aut.)
na zlecenie zarządu przyjął zaproszenie Wielkoniemieckiego Związku Szachowego i zaproponował termin 5-6 października.
     Po dwóch miesiącach ciszy Steifer zakomunikował czytelnikom:
W swoim czasie Niemiecki Związek Szachowy zaproponował zorganizowanie po olimpiadzie warszawskiej drużynowego meczu Niemcy - Szwecja - Polska. Szachiści polscy nie mogli wziąć udziału w tym turnieju i doszedł do skutku tylko mecz Niemcy - Polska ("Polska Zbrojna", 8/09/1935).
     Można domniemywać, iż powodem nieobecności drużyny polskiej w Sopocie była... wielka polityka. Uzdrowisko Zoppot należało wówczas do obszaru Wolnego Miasta Gdańska, formalnie niezależnego od Niemiec i posiadającego własne władze oraz walutę, lecz bliski był moment, gdy Hitler otwarcie zażądał wcielenia Gdańska do Trzeciej Rzeszy.
     Wizyta w Sopocie była stronie polskiej nie na rękę, gdyż siłą rzeczy Polacy musieliby wejść w rolę gości, pozostawiając rolę gospodarza zawodów drużynie niemieckiej. Dla pułkownika Steifera, bywałego w najwyższych kręgach politycznych państwa, scenariusz taki był tyleż czytelny, co niepożądany.
     Po wtóre - reprezentanci Polski, wśród których przecież znajdowały się również osoby pochodzenia żydowskiego, musieli się odnieść z wyjątkowym brakiem entuzjazmu do idei meczu towarzyskiego (w założeniu - toczonego w niewymuszonej, przyjacielskiej atmosferze) z reprezentacją "czystego rasowo", bo dostępnego wyłącznie dla aryjczyków Wielkoniemieckiego Związku Szachowego. Właśnie w 1935 roku w Niemczech uchwalono osławione ustawy norymberskie, a polska prasa pisała w ostrzegawczym tonie, iż:
Żydzi w Niemczech znowu znajdują się w ghettach.
     Trudno nie ulec wrażeniu, że rozpoczęty 3 września turniej w Łodzi (1. Tartakower, 2. Fine, 3. Kolski itd.), zorganizowany w trybie nagłym przez tamtejsze Towarzystwo Zwolenników Gry Szachowej, celowo pokrywał się w czasie z turniejem sopockim i że mógł zostać pomyślany jako impreza konkurencyjna. Spośród członków polskiej drużyny olimpijskiej tylko Tartakower był zajęty grą w Łodzi. Najdorf, Paulin Frydman, Makarczyk i Henryk Friedman mogli grać w Sopocie, ale wydarzenia potoczyły się inaczej.
     Autor dziękuje pani Katarzynie Kucz z Urzędu Miejskiego w Sopocie za udostępnienie zdjęć Domu Zdrojowego oraz panu Michałowi Czajewskiemu za odnalezienie (uchodzących za zaginione) zapisów kilkunastu partii meczu Niemcy - Szwecja w zbiorach Biblioteki PAN w Gdańsku.

http://szachowavistula.pl/vistula/

e-mail

Valid XHTML 1.0 Transitional