Felietony
POLSKA KOMBINACJA

Pomysłodawcą i współautorem poniższego tekstu jest dr Andrzej Dubina, którego kompozycje, głównie współmaty, drukowała prasa szachowa.
T. L.


     Izaak Linder, biograf wielkiego szachisty rosyjskiego Aleksandra Pietrowa (1796-1867) pisał, iż jego bohater "...zajmował się tą formą twórczości (tzn. kompozycją - przyp. aut.) w trudnych chwilach życia".
     O jakich trudnych chwilach mogła być mowa? Z pozoru Pietrow był wybrańcem bogów. Wywodził się z warstwy szlacheckiej, ukończył wyższą uczelnię, miał młodą i piękną żonę Aleksandrę oraz udane dzieci. Stanowisko, które piastował w rosyjskiej administracji Królestwa Polskiego, było bardzo wysokie; odpowiadało stopniowi generalskiemu w wojsku. W latach 1858-1860 był oficjalnym doradcą margrabiego Wielopolskiego. Był obywatelem "pełną gębą" - w Warszawie należało do niego 6 placów (działek hipotecznych), na jednym z nich (Leszno 86) znajdował się młyn parowy, drugi w mieście po młynie Steinkellera na Solcu. Piękne dochody przynosił też majorat w Osieku k/Sandomierza, uzyskany nadaniem cara Mikołaja I w roku 1835 przez teścia Pietrowa, ojca pani Aleksandry, generała Wasilija Pogodina. Generał miał tylko jedno dziecko i w razie jego śmierci liczący kilka tysięcy hektarów pól, łąk i lasów majątek przypadłby potomkom Pietrowa.
     Również w szachach miał Aleksander pozycję wyjątkową. Od kilkudziesięciu lat nikomu nie udało się podważyć jego reputacji najsilniejszego gracza Cesarstwa Rosyjskiego, a prasa całej Europy chętnie wymieniała jego zaszczytny przydomek - "Philidor Północy".
Pietrow - Hoffmann
Warszawa 1853
1. e4 e5 2. f4 e:f4 3. Gc4 Hh4+ 4. Kf1 g5 5. Sc3 Gg7 6. d4 Se7 7. e5 Sf5 8. Sf3 Hh5 9. Kg1 h6 10. Sd5 Kd8 11. h4 Hg6 12. h:g5 h:g5 13. W:h8+ G:h8

Pietrow - Hoffmann

14. S:g5! H:g5 15. G:f4 Hg6 16. Hd2 d6 17. Gg5+ Kd7 18. Wf1 Sc6 19. Gd3 Sc:d4 20. c3 He6 (20...G:e5?! 21.c:d4 G:d4+ 22.Ge3!) 21. c:d4 H:d5 22. G:f5+ Ke8 23. G:c8 W:c8 24. Hf4 d:e5 25. Hf5 He6 26. Hh7 Kd7 27. W:f7+ Kc6 28. Hc2+ Kb6 29. Hc5+ Ka6 30. Ha3+ Kb5 31. Hc5+ Ka6 32. Ha3+ Kb5 33. Hd3+ Kb6 34. d5 H:f7 35. Hb3+ Ka6 36. Hc4+ Kb6 37. Ge3+ c5 38. d:c6+ 1-0.

     A jednak lata poprzedzające powstanie styczniowe 1863 roku były dla rosyjskiego mistrza nadzwyczaj trudne. Pełną taktu postawą udało mu się zdobyć szacunek polskiego otoczenia, co w przypadku przedstawicieli władzy zaborczej wcale nie było regułą. Pani Aleksandra prowadziła zakrojoną na szeroką skalę działalność charytatywną, wspierając finansowo zakład dla dziewcząt upadłych ("Magdalenki") i wydając polskie pismo "Czytelnia Niedzielna" o profilu religijno-społecznym.
     Znając tedy nastroje po obu stronach polsko-rosyjskiej barykady, widział jasno Pietrow nadciągającą katastrofę. Patriotyczne uniesienie młodzieży i pełna poświęcenia postawa kierownictwa konspiracji były niczym wobec miażdżącej przewagi militarnej oraz logistycznej caratu. Oto typowo polski paradoks - zbliżające się powstanie było polityczno-militarnym nonsensem i jednocześnie psychologiczną koniecznością.
     Po stronie rosyjskiej z kolei nie brakowało takich, którzy - czając się za plecami aktualnych zarządców Królestwa Polskiego - wyczekiwali na ich błędy, by po przejęciu stanowisk tamtych utopić buntowniczą Polskę we krwi.
     Pomiędzy oboma obozami manewrował margrabia A. Wielopolski, dobrze wyczuwający potrzeby koniunktury gospodarczej, inicjator wielu reform i sprawny administrator, ale kiepski dyplomata i polityk, nie potrafiący ani sterować nastrojami społecznymi, ani, co gorsza, ich rozpoznawać.
     Aleksander Pietrow nie miał żadnej swobody wyboru, nie mógł pogodzić lojalności wobec swego władcy z Petersburga i sympatii dla niepodległościowych dążeń Polaków, z którymi po 20 latach pobytu w Warszawie zdążył się mocno zżyć. Wiedział, że w "polskiej kombinacji" wydarzenia, zgodnie ze swoją logiką, potoczą się forsownie, aż do fatalnego zakończenia dla przegrywającej strony.
     Ucieczkę od czarnych myśli dawały godziny spędzone nad szachownicą. Pietrow uważnie śledził europejską prasę szachową i orientował się w nowych tendencjach w problemistyce. Dawno odszedł od zadań "skacho-graficznych" ("Partyzancka wojna", "Odwrót Napoleona spod Moskwy"), zmierzając do konstrukcji bardziej wyrafinowanych, nowoczesnych. Ukazujący się w Warszawie "Tygodnik Ilustrowany" z 7 stycznia 1860 roku zawierał następujący problem:
ZADANIE X
(A. Petrow)
Białe zaczynają i dają mata za drugiem posunięciem

Pietrow mat x 2

     Diagram został wydrukowany niewyraźnie; słabo widoczny był czarny hetman, co zdezorientowało część czytelników. Wielu z nich nadesłało do redakcji listy z pretensjami. Odpowiedź otrzymali w jednym z kolejnych numerów na stronie 158:

     "W numerze 15 "Tygodnika" zamieściliśmy końcówkę szachową: mat za drugiem posunięciem, układu najznakomitszego szachisty warszawskiego A. Petrowa. Dając w numerze 16 jej rozwiązanie wskazaliśmy tylko pierwsze posunięcie białych, z uwagą, że jakkolwiek posuną czarne, zawsze dostaną mata w następnem posunięciu; dla braku bowiem miejsca niepodobna nam było wypisać wszystkich tej końcówki wariantów, a zresztą liczyliśmy cokolwiek i na domyślność naszych amatorów szachowych. Gdy jednak obecnie z Warszawy i różnych stron kraju odbieramy listy z zapytaniami, a nawet wyrzutami "że drukujemy zadania fałszywe", "że próżno czas zabieramy na ich odgadnięcie" itp. wypada nam więc szczegółowo rzecz całą objaśnić. (...) Końcówka ta jest jedną z najpiękniejszych i najdowcipniej ułożonych, jakie kiedykolwiek widzieć nam się zdarzyło, tem bardziej, że mat następuje za drugiem już posunięciem, a jednak ile w niej trudności, ile zręcznie zestawionych kombinacyj!...".
     Teraz pora na puentę. Identyczne z powyższym zadanie znajdujemy w książce A. White'a "Sam Loyd and his Chess problems", Leeds 1913, str. 334-335, gdzie przytoczone są słowa samego Loyda:
"To jedna z moich ulubionych dwuchodówek (...), o której Paul Morphy wyraził się (kiedy? gdzie? - przyp. aut.), że jest "najbardziej wyróżniającą się dwuchodówką spośród znanych".
     Nie wiemy, czy jako pierwsi zauważyliśmy "podwójne autorstwo" zadania, które w swoim czasie istotnie było wybitne. Odrzucamy przypuszczenie, że Loyd lub Pietrow mogli popełnić plagiat. Może redaktor "Tygodnika Ilustrowanego" popełnił gafę, przypisując Bogu ducha winnemu Pietrowowi dzieło Loyda? Dlaczego w takim razie nie sprostował swej pomyłki w jednym z kolejnych wydań rubryki szachowej? Może pomylili się badacze twórczości S. Loyda? Według A. White'a Loyd opublikował swoje zadanie w amerykańskim periodyku "Chess Monthly" w lutym 1859, zatem data publikacji przemawia na jego korzyść. A może obaj autorzy prawie w tym samym czasie ułożyli, niezależnie od siebie, bliźniacze - z fotograficzną dokładnością - zadanie?
     Izaak Linder nie wyjaśnia tej zagadki, z niewiadomych względów nie zajmując się niemal wcale w swej monografii o wybitnym szachiście (Moskwa 1955) zadaniami Pietrowa publikowanymi w latach 1859-1861 w "Tygodniku Ilustrowanym". Któż zatem ułożył głośną dwuchodówkę, Loyd czy Pietrow?

http://szachowavistula.pl/vistula

e-mail

Valid XHTML 1.0 Transitional