Felietony
NAJSTARSZY POLSKI Arthur Dake alias Darkowski

     Dlaczego nie napiszesz czegoś o najstarszym polskim olimpijczyku" - zapytał mnie (pisemnie) ze słabo tajonym wyrzutem John S. Hilbert, amerykański historyk szachów, z którym od pewnego czasu wymieniam interesujące materiały, korzystając z dobrodziejstwa poczty elektronicznej. John miał na myśli uczestnika olimpiad szachowych, ale nie Alfreda Tarnowskiego i Kazimierza Platera, obu mieszkających w kraju i trzymających się mocno, ani też sędziwego Franciszka Sulika, mieszkańca Australii.
     Najstarszym polskim" jest dla Johna Arthur Dake alias Darkowski, trzykrotny olimpijczyk w barwach reprezentacji USA (Praga 1931, Folkestone 1933, Warszawa 1935).
     Ojciec Arthura, zanim wyemigrował za Ocean, miał gospodarstwo rolne pod Pułtuskiem. Syn, urodzony w Oregonie w 1910 roku, w wieku 16 lat opuścił dom rodzinny, zaciągnął się do marynarki handlowej i spędził kilka lat na morzach Orientu. Miał lat 17, gdy poznał szachy; dziś w tym wieku niektórzy gracze legitymują się tytułem arcymistrza.
     Po czterech latach już należał do czołówki szachowej USA i debiutował na praskiej olimpiadzie, wnosząc solidny wkład do zwycięstwa drużyny amerykańskiej, pierwszego z kolejnych trzech.
     W Warszawie w 1935 roku Dake uzyskał najlepszy wynik wśród wszystkich uczestników: 13 wygranych i zaledwie 5 remisów, bez porażki. Swą sympatię dla kraju rodziców Arthur przejawił, prosząc kapitana drużyny, by go nie wystawiał na mecz z polską reprezentacją - oba kraje walczyły w tamtych czasach o medalowe miejsca. Po powrocie do USA, schodząc z pokładu S. S. Pułaski Dake mocno ściskał dwie "pamiątki" z pobytu w Polsce. Pierwszą był duży olejny obraz, pędzla malarza Wasilewskiego (Waliszewskiego?), otrzymany od organizatorów olimpiady warszawskiej za najlepszy wynik indywidualny. Drugą "pamiątką" była sympatyczna dziewczyna, Helena Gierwatowski, podobnie jak Dake Amerykanka polskiego pochodzenia, która wracała z odwiedzin u rodziny w Starym Kraju. Arthur i Helena, poznawszy się na statku, nigdy się już nie rozstali. Po pięciu tygodniach odbył się ich ślub i para spędziła w harmonii następne pół wieku, aż do śmierci pani Dake w 1994 roku.
     Po wojnie Arthur Dake zajmował się szachami tylko po amatorsku, bowiem w USA niełatwo jest utrzymać się z grania w turniejach nawet najlepszym. Za dawne wyczyny FIDE w 1954 r. przyznała mu tytuł mistrza międzynarodowego. Pisząc do Johna Hilberta, sędziwy szachista wspominał: "Mój dziadek zmarł w wieku 103 lat. Ja mam nadzieję dociągnąć do dziewięćdziesiątki".
     Myślę, że nie należy uprzedzać wyroków Bożej Opatrzności. Oby tych lat było jak najwięcej. Te życzenia płyną do Arthura Dake, jednego z najwybitniejszych szachistów polsko-amerykańskich, z obu stron Atlantyku.

Dake - Vistaneckis
Warszawa 1935

1. d4 e6 2. Sf3 Sf6 3. c4 Gb4+ 4. Gd2 He7 5. g3 b6 6. Gg2 Gb7 7. O-O G:d2 8. H:d2 O-O 9. Hc2 Ge4? 10. Hb3 c5 11. Sc3 Gb7 12. d5! e:d5 13. c:d5 d6 14. Sh4 g6 15. e4 Sbd7 16. f4 Ga6 17. Wfe1 c4? 18. Ha3! Sc5 19. e5 Sh5 20. Se4 S:e4 21. H:a6 Sc5 22. H:c4 Wac8 23. Sf3 Sg7 24. Sd4 Wfe8 25. Gh3 Wa8 26. b4 Sb7 27. Sc6 Hc7 28. Wac1

Dake - Vistaneckis Warszawa 1935

(białe mają piona więcej i przygniatającą przewagę pozycyjną)
28...Sd8 29. Sd4 H:c4 30. W:c4 a5 31. Sb5 We7 32. S:d6 a:b4 33. We2 Sb7 34. S:b7 W:b7 35. d6 Se6 36. Gg2 b3 37. a3 b5 38. Wb4 Wab8 39. G:b7 W:b7 40. Wd2 Sc5 41. Wd5 1:0.


     P.S. Dłuższy szkic Johna S. Hilberta poświęcony Arthurowi Dake, trzeci z cyklu "Szachiści polsko-amerykańscy", ukaże się niebawem w miesięczniku "Szachista".

http://szachowavistula.pl/vistula/

e-mail

Valid XHTML 1.0 Transitional