Felietony
BYŁEM ZAJĘTY NAUKĄ (mówi brązowy medalista MP Łukasz Cyborowski)

     -Gratuluję zdobycia brązowego medalu.
     -Dziękuję.
     -Ponieważ jednak był taki moment, że znajdował się Pan na dzielonym pierwszym miejscu, zapytam przekornie: sukces czy porażka?
     -Oczywiście sukces, duży sukces.
     -Czy miał Pan zaplanowany w ogólnych zarysach przebieg turnieju; z kim grać na wygraną, z kim zadowolić się remisem?
     -Nie. Przyjechałem z zamiarem, żeby grać dobrze.
     -W ostatnich latach było o Panu cicho. W 1997 roku - wielka niespodzianka; nikomu nie znany siedemnastolatek wypełnia normę arcymistrzowską na openie w Gelsenkirchen (Niemcy). W roku następnym debiutował Pan w Mistrzostwach Polski seniorów. A później - przerwa.
     -Byłem zajęty nauką, zdawałem maturę.
     -Jaka partia w Mistrzostwach była dla Pana najtrudniejsza?
     -Było ich wiele. Niezwykle trudną, może nawet przegraną pozycję miałem z Jackiem Gdańskim. W partii z Pawłem Blehmem stałem dobrze, ale gdy zamiast 23...d4 zagrałem 23...Hb6?, przeciwnik uzyskał dużą przewagę.

Blehm-Cyborowski

     -Jest Pan wychowankiem...
     -Moim pierwszym szkoleniowcem był pan Leszek Broczkowski, później przez dłuższy czas miałem zajęcia ze znanym trenerem Januszem Żyłą. Obecnie pracuję sam.
     -Czy przed turniejem odbywa Pan prywatne zgrupowanie albo gra ze sparring-partnerem?
     -Pracuję sam w domu. Może trochę więcej niż zwykle.
     -Czy uprawia Pan jakieś sportu uzupełniające dla zdobycia kondycji? Tenis? Pływanie?
     -Niestety nie. Brak możliwości czasowych. Dużo spaceruję.
     -Ulubiona książka szachowa?
     -Nie mam ulubionej.
     -Czy komputer stale towarzyszy Panu przed i w trakcie turnieju?
     -Nie, nawet nie mam notebooka. W domu mam oczywiście komputer stacjonarny, a w nim bazę partii szachowych, ale nie ściągam z internetu wszystkich partii z wszystkich turniejów. Opieram się na partiach publikowanych w czasopismach.
     -Co ten sukces zmieni w Pana karierze sportowej. Awans do kadry, wyjazdy z reprezentacją kraju?
     -Nie bardzo się orientuję. Wiem na pewno, że przed następnym finałem nie będę musiał grać w półfinale.
     - Najbliższy cel?
     -Druga norma arcymistrzowska i osiągnięcie rankingu wymaganego do przyznania tego tytułu.
     -Czy warto zostać zawodowym szachistą?
     -Jeśli się ma ranking około 2600, można z tego żyć. Ale lepiej jest skończyć studia, mieć zabezpieczenie na przyszłość.
    
     Rozmawiał: Tomasz Lissowski

http://szachowavistula.pl/vistula/

e-mail

Valid XHTML 1.0 Transitional