Felietony
KLĘSKA? NIE - TYLKO PORAŻKA (polemika z Włodzimierzem Szyszkinem)

     Jako obserwator wszystkich ważniejszych zawodów młodzieżowych w ciągu ostatnich 15 lat z zainteresowaniem przeczytałem wypowiedź Włodzimierza Szyszkina ("Ostatnia runda") z grudniowego numeru "Przeglądu Szachowego". Przypomnijmy okoliczności: na mistrzostwa świata juniorów w Oropesa pojechała liczna, dwudziestojednoosobowa ekipa polska. Towarzyszyło im siedmiu trenerów i kierownik zespołu. Efekt sportowy to trzy dziewiąte miejsca i dwa dziesiąte.

     Czytelnik artykułu nie dowiedział się, jakie były przyczyny tej niewątpliwej porażki. Trudno bowiem zgodzić się z tezami W. Szyszkina, że wynikało to z:
- rozpadu ZSRR i Jugosławii;
- wysokich zarobków trenerów w USA (50-75 USD za godzinę);
- rosnącego prestiżu szachów młodzieżowych na świecie itd.

     Szczególny sprzeciw budzi stwierdzenie, że sukcesy lat poprzednich "związane były głównie z ogólną sytuacją w państwie". A ja naiwnie myślałem, że medale Marcina Kamińskiego, Iwety Radziewicz, Roberta Kempińskiego, Moniki Bobrowskiej, Bartłomieja Maciei, Doroty Iwaniuk, Dalii Blimke i wielu innych były zasłużoną nagrodą za dobrze wykonaną pracę, z pomocą trenerów oraz przy wsparciu rodziców, klubów i Związku.

     Wprawdzie autor pisze o propozycjach zmian w systemie szkolenia i finansowania juniorów, które "składał na licznych zebraniach trenerów i działaczy", jednak z niewiadomych powodów ich nie wymienia, skazując czytelników na domysły. Może zastosowanie tych rad pozwoliłoby uniknąć porażki w Oropesa? Kto tych rad nie zastosował i dlaczego?

     Nie sposób podważyć innej tezy autora, że wyniki na Mistrzostwach Świata Juniorów "są tylko odbiciem obiektywnej rzeczywistości". Co jednak konkretnie wynika z tego twierdzenia?

     Sprawozdanie trenera Kamila Mitonia ciekawe jest również pod tym względem, że o pewnych sprawach milczy. Z wielu pytań cisnących się na usta wymienię tylko kilka:
- czy polska ekipa nie była zbyt liczna?
- czy podczas przygotowań wstępnych i podczas decydujących rund Mistrzostw nie popełniono konkretnych, czysto szachowych błędów?
- czy wszyscy zawodnicy przestrzegali zasad reżimu turniejowego?
     Zdaję sobie sprawę, że na turnieju w Oropesa świat się nie kończy. Od lat nie notują sukcesów juniorzy szwajcarscy, belgijscy i angielscy, a sport szachowy w tych państwach i kluby mają się nieźle, zawodnicy nie popadają z tego powodu w depresję. Jeśli jednak traktujemy klasyfikację medalową mistrzostw świata juniorów w sposób ambicjonalny, należy rozpocząć poważną dyskusję, bez zaklęć i pustosłowia, o sytuacji w polskich szachach młodzieżowych. Nie mam gotowej recepty na radykalne odwrócenie słabej koniunktury, ale w odróżnieniu od autora zaproponuję konkretne posunięcia bądź tematy wymagające głębszej analizy.


     Polskie szachy młodzieżowe w ostatnich kilkunastu latach mogą pochwalić się poważnym dorobkiem. Trzeba uchronić go przed rozproszeniem, likwidując niekorzystne zjawiska i modyfikując przestarzałe zasady. Opanowaliśmy w Polsce metody szkolenia zawodników, który idąc "ławą" osiągają wyniki przeciętne lub niekiedy dobre. Jednak w dzisiejszym sporcie wyczynowym jest miejsce tylko dla indywidualistów potrafiących bezlitośnie walczyć o pierwsze pozycje. Aż do ostatniej rundy.

Adam Umiastowski
Artykuł ukazał się w styczniowym numerze "Przeglądu Szachowego"

http://szachowavistula.pl/vistula

e-mail

Valid XHTML 1.0 Transitional