Felietony
Mecz Kasparow - Kramnik Londyn 2000

     RELACJA OBSERWATORA LONDYŃSKIEGO MECZU KASPAROW - KRAMNIK

Partia PIERWSZA
Relacja Michaela Dolanda z Londynu
     Przede wszystkim należy odnotować, że sala, w której toczy się mecz, nie jest bynajmniej idealna. Jest tu zaledwie 12 rzędów, po 20 siedzeń w każdym rzędzie. Pierwszy rząd znajduje się 3 metry od zawodników; ja siedzę bezpośrednio za główną kamerą przekazującą obraz do internetu, toteż mam doskonały widok na grających. Jak zwykle w studio telewizyjnym, widzowie siedzą na tanich plastikowych krzesełkach, które nawet nie są niewygodne, lecz zbyt ciasno ustawione obok siebie. Kiedy więc na przykład obracamy głowę, by obejrzeć pozycję na wielkim telebimie, wówczas w polu widzenia pojawia się głowa sąsiada, co trochę rozprasza uwagę. Ponadto nie ma gdzie rozprostować nóg, nie można też zapaść się w fotelu, jak to robimy w kinie.
     Przez słuchawki mogłem posłuchać komentarzy kilku brytyjskich arcymistrzów: Hodgsona, Kinga, Speelmana, Warda i Levitta. Jakość dźwięku była dobra, a poziom sygnału szczęśliwie zagłuszał rozmowę dwóch moich sąsiadów. Komentarze te są podobno zamieszczane na bieżąco w internecie na stronie Braingames.net, jednak nie wiem, czy transmisja ta jest wolna od zakłóceń. Reflektory ekipy telewizyjnej bardzo grzeją w niewielkiej salce; Kramnik powiedział, że wolałby, aby pomieszczenie było lepiej klimatyzowane.
     Partia rozpoczęła się dopiero o 15.30. Podobno gracze poprosili o rozłożenie dywanu, nie potrafię jednak wyjaśnić, dlaczego nie zrobili tego wcześniej, gdy oglądali pomieszczenia. W efekcie drzwi studia zostały otwarte dopiero o godz. 15.00, po czym wszyscy posiadacze biletów musieli zająć miejsca. Dyrektorzy techniczni Keene i Schiller kręcili się tu i tam, co niewiele wniosło. Każdy wchodzący został poddany kontroli bezpieczeństwa za pomocą przenośnej metalowej bramki skanującej, jakie widuje się na lotniskach, co dodatkowo opóźniło rozpoczęcie. Przed wejściem na salę gry trzeba było oddać telefony komórkowe, kamery i inne urządzenia elektroniczne, które zostały bezpiecznie złożone w toalecie.
     Widziałem już kiedyś obu graczy, więc ich widok nie był dla mnie specjalnym przeżyciem. Mogę tylko nadmienić, że Garri prezentował swoją typową charyzmatyczną pewność siebie, lecz i Kramnik zdawał się być w bardzo dobrej formie. Lubię obserwować tzw. język ciała i różne charakterystyczne zachowania; to korzyść, jaką daje bezpośredni kontakt.
     Po zakończeniu partii część widzów zdążyła już opuścić salę, gdy Schiller (w dość tanim i niechlujnym ubraniu, podobnie jak Keene, jak zwykle w białej marynarce) zaanonsował krótką konferencję prasową. Niestety, wszyscy dziennikarze znajdowali się piętro wyżej, w pomieszczeniu dla prasy, toteż większość pytań najwyraźniej pochodziła od widzów. Kusiło mnie, by zapytać o Szirowa, lecz uznałem, że odwaga to przede wszystkim powściągliwość. Może zrobię to później. Kto chce obserwować konferencje prasowe w Braingames.net, musi wyposażyć swój PC w Real Video.
     Nathan Divinsky (autor licznych książek szachowych o różnej wartości - przyp. tłum.), głośnym i buczącym głosem zapytał, czy w meczu można oczekiwać gambitu królewskiego. Gdy wszyscy zmierzali już do wyjścia, podsłuchałem rozmowę Divinsky'ego z Keenem; ten radził mu nie oddalać się, bowiem wkrótce miała się rozpocząć jakaś impreza towarzyska. "Będę cię pilnowała, Nathan" - powiedziała kobieta o wyglądzie Azjatki. Strój Divinsky'ego również nie prezentował się najlepiej. Wśród gości dostrzegłem jeszcze spacerującego Hansa Ree (holenderski arcymistrz i dziennikarz - przyp. tłum.), który jest wyższy, niż sądziłem.

Michael Doland (Londyn)

http://szachowavistula.pl/vistula/

e-mail

Valid XHTML 1.0 Transitional