Felietony
DOBRY BILANS

     Wymogi cyklu wydawniczego sprawiają, że gdy piszę te słowa, nie są jeszcze znane wyniki pierwszej rundy mistrzostw świata FIDE w Las Vegas, natomiast tekst trafi do czytelników w momencie, gdy zawody będą na półmetku, z turniejem, podczas którego obowiązuje zasada "przegrywający odpada", pożegna się wielu faworytów, a kilkadziesiąt partii rozegranych jednego dnia będzie analizowanych w internecie, prasie codziennej i fachowej.
     Co ma począć felietonista w tak stresującej sytuacji? Wypróbowanym chwytem jest odwołanie się do "skarbnicy przeszłości" a więc do dorobku jednego z klasyków królewskiej gry. Naszym bohaterem będzie Mieczysław Najdorf, szachowy idol Polski i Argentyny, zmarły przed dwoma laty.
     Aleksander Kiknadze w książce "Zdumiewające jak zawsze" (Moskwa 1988, s. 135) snuje następującą      "Po zremisowaniu w 1939 roku partii z Alechinem w Buenos - Aires Najdorf wyraził swoje zadowolenie z bilansu punktowego przeciwko mistrzowi świata.
- A jaki jest nasz bilans? - zdziwił się Alechin.
- Prowadzę półtora do pół.
- W jaki sposób, grałem z panem po raz pierwszy.
- A ja z panem, Mistrzu, po raz drugi".
     Najdorf opowiedział Alechinowi, że przed laty uczestniczył w warszawskiej symultanie "na ślepo" czempiona i po poświęceniu wieży wygrał z nim efektownie.
     Kiknadze pisze: "Alechin przypomiał sobie ofiarę wieży na polu h2, zaczął się zastanawiać, jak wóczas mógł zagrać lepiej, aż wreszcie z pamięci odtworzył całą partię rozegraną bez patrzenia na szachownicę z nieznanym rywalem. Czy posiadanie takiej pamięci nie jest wielkim darem?".
     Oczywiście, posiadanie dobrej pamięci jest wielkim darem. Ja takiego daru nie posiadam, dlatego po przeczytaniu historyjki o Najdorfie, powodowany wrodzoną nieufnością zajrzałem do kilku książek i stwierdziłem, że:
- Alechin w Buenos Aires 1939 nie wystąpił w meczu z Polską;
- Najdorf nigdy nie wygrał partii w symultanie z Alechinem;
- Alechin nie dawał w Warszawie symultany "na ślepo".
     W czyjej głowie urodziła się ta interesująca skądinąd anegdota? Tego nie wiem. Zamiast domysłów pragnę zaprezentować zakończenie partii granej NAPRAWDĘ przez Alechina bez widzenia szachownicy:
Alechin - dr Feldt
Tarnopol 1916

Alechin - Feldt

15. Sf7! Kf7 16. H:e6+ Kg6 (16...K:e6 17.Sg5 mat) i białe zapowiedziały mata w dwóch ruchach: 17.g4! Ge4 18.Sh4 mat.

http://szachowavistula.pl/vistula/

e-mail

Valid XHTML 1.0 Transitional